Na skraju Nałęczowa, tuż przy granicy z gminą Wojciechów przy biegu rzeki Bystrej porasta lasem Łysa Góra.
Z jednej strony wznosi się nad Doliną Bystrej, z drugiej strony otacza ją głęboki wąwóz tzw. Księży Dół.
Nałęczowska Łysa Góra skrywa zagadki przeszłości i historie sprzed lat.

 

Łysa Góra – jak ją znaleźć? 

Samochodem – kilka minut jazdy z Nałęczowa, przez Charz B do Nowego Gaju w gminie Wojciechów. Potem w lewo przez most koło młyna Hipolit – Muzeum Minerałów, a potem polną drogą do ostatniej ulicy Słowiczej na terenie Nałęczowa.
Amatorzy pieszych wędrówek również mogą wybrać się na poszukiwania Łysej Góry. Za “Jabłuszkiem” wije się wśród łąk polna droga, którą po kilkunastominutowym spacerze, momentami nad samym brzegiem płynącej meandrami Bystrej, chwilami przedzierając się przez dzikie chaszcze, zbliżamy się do wzniesień porośniętych lasem. To Łysa Góra – nazwa kojarząca się przede wszystkim z Sabatem Czarownic, najstarsi mieszkańcy pamiętają jednak jak grasowały tu wilki, ale wspominają nie tylko to.
Nałęczowskie opowieści mówią, że w zboczach łysej Góry są zasypane korytarze, sięgające w głąb kilkaset metrów. Z jednej strony mają wejście, z innej wyjście. Kiedyś za czasów powstania styczniowego chronili się w nich powstańcy. W czasie II wojny światowej ukrywali się w nich partyzanci, tam też mieli skład broni. Zaś Niemcy rozważali wówczas umieszczenie na Łysej Górze wyrzutni rakietowej – tak głoszą ludzie.

Skąd nazwa Łysa Góra?

Zapewne przed laty nie było tu drzew, więc można było określić wzgórze “Łysą Górą” – przypuszczenia te zasugerowali Państwo Mieczysława i Jan Wójcikowie sąsiadujący z tym miejscem. Pan Jan przynosi długi, ciężki metalowy łom zakończony gałką. Jak się okazało ma on wiele wspólnego z Łysą Górą i z jednym z intrygujących miejsc w Nałęczowie.

Nałęczowska Jaskinia 

Wybierając się na spacer od strony Nałęczowa ulicą Słowiczą dojdziemy do miejsca, gdzie Bystra znów płynie z dala od ścieżki. Po prawej stronie rozpościera się łąka, po lewej wzgórze porośnięte lasem. Wśród krzewów kryje się ścieżka prowadząca do wąwozu Księży Dół. Trasa nie jest łatwa – trzeba pokonać zarośla i tuż przy końcu wąwozu po lewej stronie na skarpie, można na własne oczy zobaczyć jaskinię.
– “Tę jaskinie odkrył mój syn” – opowiada dr Lucjan Gazda, z Katedry Geotechniki Politechniki Lubelskiej, który od kilkunastu lat jest sąsiadem państwa Wójcików i Łysej Góry.
Na szczycie wzgórza znajduje się drewniany dom z zielonkawym dachem, wokół na stromym zboczu wzgórza niebanalny ogród, z werandy widok na Dolinę Bystrej.
– “Pokochaliśmy to miejsce od pierwszego wejrzenia i zostaliśmy tu na końcu Nałęczowa” – wspomina dr Gazda.
-“Zaczęliśmy remontować dom, a dzieci w tym czasie penetrowały okoliczne lasy. Podczas jednego z takich wyjść w teren syn napotkał jaskinię.”
Ojciec wraz z synem zapragnęli poznać tajemnice przeszłości jaskini. Rozpoczęli więc się badania naukowe jaskini, określanie rodzaju skał, ich wieku. Zaczęły się rozmowy z okolicznymi mieszkańcami i okazało się, że państwo Gazdowie kupili działkę z domem od Jana Wójcika – syna górnika, który przed laty wydobywał tu kamień.
-“Kiedyś dom rodzice mieli tam, u podnóża góry, blisko ojca pracy” Opowiada Pan Jan Wójcik pokazując ukryte za zaroślami, omszałe fragmenty fundamentów i prowadzi dalej do jaskini podpierając się łomem niczym laską.

Ostatni Nałęczowski Górnik – Skalnik
– “Kiedy byłem mały nosiłem ojcu obiady do pracy. Ojciec mój Stanisław Wójcik, całymi dniami “łamał” kamień w tunelach Łysej Góry. Tak się mówiło “łamał”, bo trzeba skałę dzielić na mniejsze kawałki i wynosić tunelem na zewnątrz. Nie raz taki tunel zawalił się i ojciec musiał drewnianą taczką z żelaznym kółkiem wywozić skały z zawaliska. Trudna to była praca, niebezpieczna.” – opowiada dalej Pan Jan.
Ojciec Pana Jana wraz ze Stanisławem Kowalskim prowadzili roboty górnicze na Łysej Górze jeszcze w czasie wojny i sporadycznie po wojnie. To byli ostatni górnicy skalni jakich pamiętają tamtejsi mieszkańcy. Pan Jan już nie “łamał” kamienia, bo wraz z rozwojem nowoczesnych technologii w budownictwie kamień siwak i geza poszły w zapomnienie. Zaczęto wykorzystywać cegłę, belit.
Z czasem naturalny kamień zastąpiono sztucznym.
– “Kiedyś na taki kamień to był popyt. Budowano z niego domy, obory, ogrodzenia. Pamiętam, że sprzedawało się kamień na pręty. Taki pręt to był wielkości 2m x1mx1m. Niektórzy za kamień płacili zbożem. Za pręt kamienia dawali metr (100kg) pszenicy. A wtedy za metr pszenicy można było buty skórzane kupić – opowiada syn ostatniego górnika, a może raczej skalnika – W innych kamieniołomach sprzedawali też kamień na kubliki. W Kowali była taka miara”.
Przypuszczać można że to właśnie ostatni górnicy -skalnicy z Nałęczowa wykuwali długie sztolnie i przestronne komory w Łysej Górze w poszukiwaniu lepszych jakościowo skał. Zabudowań tych nie ma już na mapach z początku XX wieku.
Budynki górników zniknęły już dawno nawet z powierzchni map. Z czasem i wyrobiska stały się mniej dostępne, zasypane ziemią i porastające roślinnością leśna. Jak głoszą źródła jeszcze pod koniec XIX wieku groty te były łatwo dostępne – literata Stefan Żeromski penetrował je w pierwszych latach pobytu w Nałęczowie.

Geoturystyczny potencjał ziemi Lubelskiej
Opisując z naukowego punktu widzenia zasoby skalne Łysej Góry, należy sięgnąć do artykułu “Górnictwo skalne Nałęczowa” – autorstwa dr Lucjana Gazdy. Tekst o jaskini z Łysej Góry wygłoszony został podczas konferencji w Kazimierzu Dolnym (2005 r.), której tematem była historia i współczesne górnictwo na terenie Lubelszczyzny.
Dla naukowców, pasjonatów geologii i historii okolicy jest to temat niewątpliwie ważny. Ale z punktu widzenia turystyki temat również wydaje się być interesujący.
Geoturystyka – to dział turystyki powoli zajmujący swoje miejsce na mapach turystycznych tak że w Polsce.
Potencjał województwa Lubelskiego, jego różnorodność i bogactwo walorów przyrodniczo – krajobrazowych pozwala na poszerzenie oferty turystycznej regionu. W roku 2013 powstał pomysł, na utworzenie Geoparku Małopolski Przełom Wisły. Ideą geoparków jest rozwój obszaru z wykorzystaniem walorów przyrodniczo – krajobrazowych, potencjału geologicznego i historycznego obszaru.
Nałęczowska Łysa Góra i znajdująca się tam jaskinia również mogła by wzbogacić ofertę geoturystyczną obszaru Powiśla.

Wędrując uliczkami miasteczek obszaru Krainy Lessowych Wąwozów m.in Nałęczów, Kazimierz Dolny, Janowiec czy Bochotnica przyglądając się dokładnie starszym budowlom można znaleźć właśnie te zbudowane z białego kamienia wapiennego – opoki.
W kamiennych podmurówkach, ścianach, ogrodzeniach leżą kawałki kamieni, niektóre z odciskiem morskiej muszli czy roślin, ociosane przez zapomnianych już dziś górników z Nałęczowskiej Łysej Góry.